• A A A

Blog KIG: Biznes solidarny z biznesem

03.04.2020

Trudno w obecnej sytuacji doszukiwać się jakichkolwiek pozytywów, ale budujące są liczne gesty solidarności z pokrzywdzonymi w wyniku epidemii. Akcje pomocy starszym, zbiórki na sprzęt dla szpitali, przekazywanie przez firmy dużych kwot na walkę z koronawirusem – to tylko kilka przykładów działania na rzecz wspólnego dobra. Pojawia się również coraz więcej inicjatyw podobnych do akcji KIG „Nie pozwolę Ci się zamknąć!” a polegających na „zaliczkowym” wsparciu przez klientów lokalnych, małych biznesów. Nie można jednak oczekiwać, że te prowadzone w ograniczonym rozmiarze akcje zastąpią działania państwa i wyciągną biznes z kryzysu. Nie ta skala i nie te możliwości.

Aktualnie trwa dyskusja nad tzw. tarczą antykryzysową. Organizacje przedsiębiorców, krytykują w wielu miejscach ten plan, ale – jak wszyscy przedsiębiorcy – oczekują na jak najszybsze wprowadzenie jakiejś formy pomocy, którą potem możne będzie ewentualnie modyfikować. Przedsiębiorcy, tak jak wszyscy obywatele, mają prawo oczekiwać od państwa wsparcia w trudnej a często katastrofalnej sytuacji. Warto jednak zadać pytanie, czy państwo oraz „klienci dobrej woli” to jedyne środowiska, które powinny włączyć się w pomoc biznesowi? Jeden ze znanych dziennikarzy sportowych pisze na twitterze o sygnałach od właściciela restauracji, w której przed epidemią emitowano mecze piłkarskie. Pomimo tego, że lokal jest zamknięty a meczów i tak nie mógłby pokazywać, bo rozgrywki piłkarskie są odwołane, operator płatnej TV oczekuje od niego normalnej opłaty abonamentowej. Inny przykład. Jeszcze nie tak dawno (zanim pojawił się rządowy pomysł 90 proc. abolicji czynszowej), przedstawiciele branży centrów handlowych, pomimo katastrofalnej sytuacji swoich najemców, niechętnie mówili o jakiejś systemowej obniżce opłat dla wszystkich. Sugerowali, że lepszym rozwiązaniem będą indywidualne porozumienia. Oczywiście nie można z góry krytykować takich postaw. Właściciele centrów handlowych, tak samo jak najemcy, mają swoje zobowiązania, spłacają kredyty, zatrudniają pracowników, muszą płacić podatki itd. Dostawcy płatnej TV również mają swoje koszty i będą starali się egzekwować zapisy w umowach.

Dzisiaj rzadko się o tym mówi, ale jedną z konsekwencji kryzysu może być to, że po wygranej (oby jak najszybciej) walce z epidemią wierzyciele i kryzysowi dłużnicy rzucą się sobie do gardeł a sprawy o nieuregulowane należności skutecznie zapchają sądy na kilka lat. Wielu z tych problemów będzie można uniknąć, jeżeli przedstawiciele biznesu dzisiaj wykażą się (tam gdzie jest to możliwe) solidarnością między sobą. Solidarność pomoże podtrzymać zaufanie, a to ono jest zazwyczaj jedną z pierwszych ofiar kryzysu i jedną z najtrudniejszych rzeczy do odbudowania po kryzysie. Dobrze byłoby, gdyby np. hashtag #solidarniB2B stał się symbolem kryzysowej współpracy w biznesie.

G.S.