• A A A

Co było pierwsze: jajko czy kura?

24.07.2019

W ostatnim czasie pojawiły się informacje Głównego Urzędu Statystycznego dotyczące zmian cen w przemyśle, jakie zanotowano dla czerwca bieżącego roku. Okazało się, że obniżyły się one w ostatnim miesiącu o 0,4%, choć jednocześnie były wyższe niż przed rokiem o ledwie 0,6%. Wypada przypomnieć, że jeszcze w maju wzrost cen wyniósł 0,2%, a ich poziom był wyższy niż przed rokiem o 1,4%. Wzmiankowane informacje rzucają ciekawe światło na to, co może dziać się z poziomem inflacji konsumenckiej.

Analitycy i komentatorzy życia gospodarczego wskazują dwie istotne zależności między cenami konsumpcyjnymi i przemysłowymi. Pierwsza mówi, że gdy ceny konsumpcyjne rosną, pracownicy intensyfikują żądania w zakresie poziomu płac (bo „jak tu teraz żyć”). Pracodawcy, po przychyleniu się do takich żądań, zmuszeni są do podniesienia swoich cen, bo istotnie wzrosły koszty wytwarzania. Literatura dość powszechnie opisuje takie przypadki między innymi jako tzw. efekty drugiej rundy – w szybki sposób doprowadzające do znaczącego zdynamizowania inflacji. Druga zależność wskazywana między cenami przemysłowymi i konsumpcyjnymi jest taka, że to, co widzimy aktualnie w cenach przemysłowych z niewielkim opóźnieniem znajdzie swoje odzwierciedlenie na rynku konsumpcyjnym. Ceny przemysłowe przełożą się bowiem na hurtowe, a te z kolei zaraz potem – na detaliczne.

Wypada zauważyć, że opisane powyżej prawidłowości wskazują na zupełnie różny kierunek zależności przyczynowo-skutkowej między cenami w przemyśle i detalu.  Spory, jak faktycznie jest, przypominają odwieczne dyskusje „co było pierwsze: jajko czy kura?”. A tak naprawdę działają obie te zależności, tylko czasem któraś z nich jest silniejsza i bardziej widoczna w skutkach. Co zabawne, gdy poddaje się analizie dane z bardzo długiego okresu, skutki działania obu tych zależności znoszą się i wygląda to tak, jakby zależności między cenami przemysłowymi i konsumpcyjnymi nie było wcale.

W praktyce kilku ostatnich lat częściej i mocniej było widać zależność drugą – to, co działo się w przemyśle, to po miesiącu czy dwóch – działo się w detalu. Wzrost cen w przemyśle intensyfikował inflację konsumencką, a spadek spłycał ją.

W transmisji cen przemysłowych (PPI) na konsumenckie (CPI) szczególnie spektakularnie prezentuje się wzrost cen PPI. Pierwszy, z przełomu 2010/2011 (patrz ogromny wzrost cen energii elektrycznej zwiększający koszty wytwarzania) podbija inflację CPI w ujęciu rocznym nawet do 5,6%. Drugi, z 2016 roku, wybija błyskawicznie ceny konsumpcyjne z głębokiej deflacji do poziomu celu inflacyjnego NBP. Niemniej znaczące były też okresy zbijania inflacji konsumenckiej dzięki spadkom cen PPI z drugiej połowy 2004, czy początku 2012 roku.

Zejście rocznej dynamiki cen przemysłowych w czerwcu tego roku do ledwie 0,6% (wobec notowanych jeszcze w czerwcu ubiegłego roku 3,7%) może wskazywać na to, że ze strony wytwarzania krajowego proinflacyjnych impulsów raczej nie ma, co w kilku najbliższych miesiącach nieco zbije inflację konsumencką z ostatnio notowanego poziomu 2,6%.

Niestety, myśląc o inflacji w nieco dłuższym horyzoncie, musimy pamiętać, że uciec w górę mogą ceny energii, zagospodarowywania odpadów i oczywiście płace. Wtedy ceny przemysłowe znów wytworzą proinflacyjny impuls w cenach konsumpcyjnych.

Piotr Soroczyński

Powrót >