• A A A

Rzeczpospolita resortowa

24.07.2019

9 lipca rząd przyjął projekt pakietu ułatwień dla przedsiębiorców pod hasłem „Przyjazne prawo”. Wśród wielu zawartych w projekcie propozycji (m.in. wydłużenie terminu rozliczania VAT w imporcie, ochrona konsumencka dla firm zarejestrowanych w CEIDG) szczególnie wiele kontrowersji wzbudziło „prawo do błędu”, czyli łagodniejsze traktowanie przedsiębiorców za błędy popełnione w pierwszym roku ich działalności. Media informowały, że przeciwko wprowadzeniu tej zasady ostro zaprotestowało m.in. Ministerstwo Finansów. „Może to naruszać zasadę równości i powszechności opodatkowania” – argumentowali przedstawiciele resortu finansów w trakcie konsultacji. Ostatecznie prawo do pomyłki znalazło się w rządowym projekcie, ale całe zamieszanie wokół tej propozycji to dobra okazja do kilku krótkich refleksji nad wprowadzaniem ułatwień dla przedsiębiorców.

Mówi się, że „rząd przyjął pakiet” albo „za tego rządu wprowadzono pakiet ułatwień”, bądź też „ten rząd jest proprzedsiębiorczy” albo „nie jest proprzedsiębiorczy”. Rzeczywiście, zmiany w przepisach finalnie idą na konto całego rządu. Jeśli jednak przyjrzymy się bliżej pracom nad wprowadzaniem poszczególnych, pozytywnych dla biznesu zmian, to okazuje się, że często odbywają się one w atmosferze sporu i przy ogromnym oporze wielu resortów. Dopiero dokładne prześledzenie procesu legislacyjnego (niestety to żmudne zajęcie) i lektura wszystkich opinii pozwala zobaczyć, jak zażarte walki toczą instytucje państwowe o poszczególne paragrafy projektowanych przepisów. Nie trzeba dodawać, że poza pomysłodawcą danego rozwiązania, mało kogo interesuje w tych sporach dobro przedsiębiorców.

Kto jest największym hamulcowym? Szczególnie wyróżnia się resort finansów – przykładem jest wspomniane „prawo do błędu”, ale też wiele innych, proponowanych na przestrzeni lat uproszczeń przepisów podatkowych. Czasem kij w szprychy lubi włożyć resort pracy (wiadomo, kwestie związane z ZUS). Przykładem może być opór ministerstwa wobec wprowadzenia w ub. roku tzw. ulgi na start (czyli możliwości niepłacenia składek ZUS przez 6 miesięcy). Korzystne zmiany przepisów blokują też inne urzędy. Opór widoczny jest szczególnie wtedy, gdy wprowadzenie ułatwień dla biznesu może narazić je na utratę wpływów finansowych albo dołożyć im dodatkowych obowiązków.

To zjawisko, które polega m.in. na zawężeniu perspektywy do własnych interesów, nazywane jest się czasem „rzeczpospolitą resortową” i jest jednym z najważniejszych problemów w związku z uzdrawianiem prawa gospodarczego w Polsce.

Wniosek? Doceniajmy reformatorów, którzy próbują zmagać się z „rzeczpospolitą resortową” i szanujmy ich upór w forsowaniu zmian korzystnych dla biznesu. Nawet jeśli te zmiany nie są do końca satysfakcjonujące. Pomysłodawcy zmian, w starciu z podatkową czy ubezpieczeniową machiną, z zasady niechętną zmianom, muszą wykazać się sporym sprytem i determinacją w sytuacjach, w których ktoś inny dawno machnąłby ręką.

Dzisiejsi przedsiębiorcy mogą w jeden dzień założyć firmę, zarejestrować się przez internet do ZUS, zarejestrować się jako podatnik VAT albo złożyć wniosek o interpretację podatkową. Traktujemy te ułatwienia jako coś oczywistego. Nie wszyscy pamiętają jednak, jak trudno było przekonać urzędników do tych zmian, i jak długo niektóre z nich czekały na wprowadzenie. Warto więc przypomnieć o następujących faktach:

  • rejestracja firmy jednoosobowej przez internet możliwa jest dopiero od 2011 roku (chociaż ustawa o swobodzie działalności gospodarczej, zakładająca taką możliwość, została uchwalona w 2004 roku),
  • dopiero od 2007 roku przedsiębiorcy mogą korzystać z instytucji indywidualnej interpretacji podatkowej w formie, jaką znamy dziś,
  • dopiero od 2015 roku możliwa jest uproszczona rejestracja spółek przez internet w systemie S24, choć system do dziś nie oferuje wielu ważnych funkcjonalności (np. zgłoszenie zawieszenia), a obszar związany z rejestrem KRS od wielu lat czeka na rozwiązanie problemów z informatyzacją,
  • dopiero od 2008 roku możliwe jest zawieszenie działalności; wcześniej, pomimo braku aktywności biznesowej, trzeba było m.in. opłacać składki ZUS,
  • dopiero od ubiegłego roku przy rejestracji działalności jednoosobowej w CEIDG, można zgłosić się jednocześnie do ubezpieczeń w ZUS; wcześniej trzeba było oddzielnie składać dokumenty do ZUS.

Takich „dopiero” jest niestety znacznie więcej. Podobnie jak ułatwień, które wciąż czekają na wprowadzenie.

GS

Powrót >