• A A A

Spotkanie Absolwentek i Absolwentów I edycji Akademii Miasta i Państwa

15.04.2019

4 kwietnia 2019 r. Absolwentki i Absolwenci I edycji AMiP spotkali się z dr Małgorzatą Bonikowską, politolożką, prezes Centrum Stosunków Międzynarodowych. Tematem dyskusji była Unia Europejska – różne scenariusze dla Europy w kontekście zbliżających się eurowyborów, jej przyszły kształt i oczywiście Brexit.

Spotkania absolwenckie to nowy cykl wydarzeń w ramach Programu Absolwenckiego AMiP, któremu przewodzą Iwona Ciećwierz i Magdalena Tchórznicka – absolwentki I edycji AMiP, członkinie komitetu Dialogu Społecznego KIG.

Celem Programu Absolwenckiego jest dostarczanie i poszerzanie wiedzy społeczno-politycznej na najbardziej aktualne tematy w kraju i na świecie.

Poniżej kilka tez Pani dr Bonikowskiej

Brexit

Negocjacje dotyczące wyjścia Wielkiej Brytanii z UE są zaskoczeniem dla świata. Wszyscy zakładali, że Unia się podzieli, nie będzie w stanie zająć jednego spójnego stanowiska, a Wielka Brytania wyjedzie z Unii zwycięsko. Wyszło odwrotnie. Unia nie tylko porozumiała się politycznie, ale również bardzo sprawnie prowadziła negocjacje (co ułatwiło prace politykom). Z kolei Wielka Brytania straciła twarz. Nie byli w stanie skutecznie negocjować, bo do tej pory nie wiedzą, czego tak naprawdę chcą. Mieli do wyboru kilka opcji, od luźnej umowy jak np. UE – Turcja, aż do wariantu Norweskiego. Nie wybrali nic i widzimy tego efekty.

Czemu Wielka Brytania postanowiła wystąpić z UE, powodów jest wiele, kilka najważniejszych, to:

  1. Chęć odzyskania kontroli nad polityką krajową i międzynarodową – powrót do imperialnych tradycji kiedy GB mogła prowadzić niezależną politykę i wyznaczać jej kierunki.
  2. Brak wzrostu gospodarczego w UE – UE nie jest już dźwignią rozwojową. Dziś jest to Azja i Stany Zjednoczone. Wielka Brytania skorzystała na szybkim rozwoju od lat ’70, ale to się skończyło. Mówią „weszliśmy w latach 70 na dobry statek, żeby utrzymać pozycję gospodarczą na świecie, musimy się oderwać od tego, co nas topi, handlujmy w commonwealth (16 krajów ma Elżbietę jako królową, całe common to ponad 50 krajów) na swoich zasadach.
  3. Pieniądze – GB wpłaca rocznie 13 mld UERO, jest drugim co do wielkości płatnikiem w UE.
  4. Migranci, (ale uwaga, migrantów Brytyjczycy mają dużo, impulsem do formułowania takich argumentów była migracja z UE, Polacy, Rumuni, Bułgarzy…). Padł argument – musimy sami kontrolować migrację, a wewnątrz UE to się nazywa mobilność, a nie migracja i żaden kraj nie może tego zatrzymać ani ograniczyć. A jak Polaków na Wyspach stało się więcej niż Hindusów, Brytyjczycy powiedzieli stop. Wielka Brytania chciałaby zatrzymać 3 swobody ale przepływ ludzi już nie. Na to się nie chciał zgodzić Barnier odrzucając możliwość „wybierania wisienek”.

Wielka Brytania ma generalny problem. Podział społeczeństwa na pro i anty brexit nie odpowiada scenie politycznej. Partie nie odzwierciedlają podstawowego obecnie podziału społecznego.

Jak historia Europy determinuje jej przyszłość

Nie zdajemy sobie sprawy jak bardzo tkwimy w podziałach. Popatrzmy na The Economist – kolumna dot. spraw europejskich nazywa się Karol Wielki (Charlemagne) – bo to symbol Europy – jak się nie zna tej historii, nie zrozumie się UE.

Frank to jest taka kategoria między Niemcem a Francuzem. Karol Wielki po raz pierwszy zjednoczył dużą część imperium. Zjednoczył to co dziś jest Niemcami, Francją i północnymi Włochami oraz pas środkowy. W 843 r. podzielono to na 3 synów. Dzisiejsze Niemcy, dzisiejsza Francja oraz Alzacja i Lotaryngia. Ci ostatni (pas środkowy) przez 1000 lat nie wyjaśnili sobie, czyi są – Niemiec czy Francji; stąd wielkie wojny o te regiony. To dlatego Szwajcaria się z tego politycznego zamieszania wyłączyła i okopała w górach, tak 700 lat temu luźne góralskie plemiona zjednoczyły się i broniły przełęczy przed obcymi wojskami.

Idea Franków nadal żyje. Niemcy podpisali traktat (nowy traktat o współpracy) z Francją w Akwizgranie – stolicy państwa Karola Wielkiego. Tam był koronowany Karol Wielki, co roku UE przyznaje nagrody w Akwizgranie – Nagrody Karola Wielkiego. Tego faktu nie można pomijać ani lekceważyć. Jest to bardzo silny symbol pewnej jedności kulturowej, poczucia wspólnoty.

Po 1000 lat Europa Karolińska jest mocno związana. Europa Karolińska raczej się nie rozpadnie. Problem jest z tym, co poza, z Hiszpanią, Grecją, Polską. Macron chce się jednoczyć w Europie Karolińskiej, stąd tak silna współpraca z Niemcami, a jak peryferia nie chcą się integrować, niech tego nie robią.

W innych regionach jest podobnie. Gra się na sentymentach i kulturowych zaszłościach. W Holandii jest koalicja nazwana mało subtelnie „Hanza”, tam też politycznie buzuje i Benelux nie chce niemieckiej dominacji. Analogicznie Skandynawia, dlatego te bloki nie są wielkimi zwolennikami dalszej integracji. Optują za modelem – nie integrujmy się bardziej, ale jeżeli już coś robimy, róbmy to lepiej. Polakom taki scenariusz też jest bliski.

Peryferia polityczne mogłyby zablokować centrum (Europę Karolińską), ale nie ma wspólnej propozycji. Wyszehrad buduje swoje, Skandynawia swoje, południowcy swoje. To są sojusze ad hoc.

 

Przyszłość Europy

Brexit przyhamował ruchy separatystyczne. Ani we Włoszech ani we Francji nikt już głośno nie mówi o występowaniu z UE. Mówi się raczej o potrzebie zmiany Unii.

Kraje członkowskie są podzielone w sensie pomysłu na przyszłość UE. Po raz pierwszy w historii mamy ugrupowania sceptyczne UE w rządach niektórych krajów. Jest to coś innego niż europosłowie czy partie opozycyjne w parlamentach państw członkowskich.

To zmienia wszystko. Są Włochy, gdzie rządzi egzotyczna koalicja, po części Grecja i skrajna lewica, Austria – populizujący Sebastian Kurtz, i są kraje problematyczne jak Polska i Węgry.

Jeżeli te układy przejdą do PE – centrolewica i centroprawica nie będą miały większości i będą musiały się dogadywać z liberałami i zielonymi, a po drugiej stronie będzie łamigłówka pozamainstreamowa i będą to grupy nie tyle antyunijne, ale przeciwne temu, co teraz robi UE – będą chciały przejąć UE od środka, bo od 20 lat UE idzie w lewo i trzeba to (ich zdaniem) szybko zmienić.

Nie wiemy, jak duża grupa „anty” wejdzie do PE i czy będą w stanie ze sobą współpracować. Na razie się ze sobą kłócą (nawet jak jest ich dużo, to nie znaczy, że będą w stanie forsować swoje projekty polityczne, ale na pewno będą skutecznym głosem przeciw).

Sondaże nie wskazują, żeby zmiana była drastyczna. Nie powinno być dużej zmiany w PE w wyniku wyborów, ale na pewno coś się zmieni w kształcie obecnej koalicji.

 

Polacy w UE

Mamy (Polska) kwotę urzędników na poziomie 2000 i nadal jej nie wypełniamy. 3/4 kwoty mamy obsadzone, ale merytorycznie są to stanowiska średnio-niskie. Znikają nam najważniejsi polscy gracze – Tusk, Serafin, kilku dyrektorów z DG odchodzi na emeryturę. Ambasador UE z Indii (Tomasz Kozłowski) też idzie na emeryturę… nie mamy innych ambasadorów. Klimat jest słaby, bo nawet Polacy nie walczą o Polaków… jesteśmy jako grupa narodowa bardzo słabi, bo nie współdziałamy wewnątrz. To powoduje, że nawet jeżeli jakiś Polak jest na wysoki m stanowisku, to nie jest w stanie ściągnąć odpowiedniej puli ludzi, żeby zbudować wokół siebie ekspertów złożonych z Polaków.

 

Problem przywództwa w UE

W UE ewidentnie brakuje poziomu politycznego. Nie ma nad biurokracją silnej kontroli politycznej. Nie krajowej (jako member state) ale polityków europejskich. Nie ma wspólnej przestrzeni politycznej. Głosujemy na partie krajowe, polityków krajowych… nie dorobiliśmy się partii europejskich (wspólne listy w całej Europie). Jest to problem. Polityka jest ciągle narodowa, a biurokracja jest wspólnotowa. Więc biurokracja się „panoszy”, bo nie ma silnego politycznego przywództwa. Nie ma kogoś, kto wyznaczałby ponadnarodowe kierunki i pilnował wykonania tego planu.

 

Do jakiego modelu integracji zmierzamy

Federacja

Można to historycznie porównać do USA. Było 13 stanów, ogłosili niepodległość, była wojna z Brytyjczykami, obronili niepodległość, a później po 70 latach była wojna secesyjna. Południowcy chcieli wyjść z unii. Wojna trwała 5 lat po to, żeby tę unię utrzymać. Lincoln stał się bohaterem.

Z perspektywy historii może za 200 lat stwierdzimy, że jesteśmy obecnie na etapie secesji, może będą jakieś ofiary (nie koniecznie wojenne) ale jesteśmy w podobnym momencie. Byliśmy razem, a teraz są pewne tematy, które nas dzielą. Tam (w USA) było niewolnictwo, w UE migracje. Nie wiem, czy analogia jest uprawniona, ale trzeba tej Unii bronić.

Model szwajcarski

Szwajcaria – w XIV wieku powstawała konfederacja. Zamknęli się w górach, żeby się obronić. Mieli wspólny interes (wspólnym wrogiem były obce armie, które przechodziły przez góry walcząc ze sobą). Nie ma obecnie w UE takiego wyraźnego wspólnego wroga.

Kantony są bardzo różne, nawet wtyczki do prądu mają różne, ludzie mówią różnymi językami, a mimo to od wieków są razem. Przeciętny szwajcar nie wie, kto jest przewodniczącym konfederacji, najważniejszy jest rząd kantonalny. Szwajcarzy kilka razy odmówili wejścia do UE bo uważają, że przez 700 lat stworzyli dobrze funkcjonujący organizm i boją się rozregulowania społecznego, jakie przyniosłaby UE.

Niemcy i Włochy – lokalnie księstwa współdziałały ze sobą. Było poczucie wspólnoty.

Zjednoczenie Włoch było trudne, ale odbyło się w oparciu o konkretną idę.

Podobnie Niemcy – żyli w Cesarstwie Rzymskim Narodu Niemieckiego. Cały czas mieli wspólnotę, rozbitą na kilka tysięcy podmiotów politycznych, byli rozbici religijnie, ale mieli poczucie przynależności do czegoś większego, historycznego.

Jest coś takiego jak poczucie cywilizacji europejskiej. Nie do końca wiemy co to jest. Mamy silne państwowe zaszłości. Udało się zbudować państwa – przynależność nie do władcy ale do podmiotu – państwa narodowego. UE jest tworem od początku w kontrze do państw i mimo postępującej integracji instytucji, państwa narodowe świetnie się trzymają.

Być może zbliża się nowy model władzy – nie demokracja obywatelska, ale tworzy się coś nowego… przecież możemy wrócić do demokracji bezpośredniej a nie przedstawicielskiej.

Część problemów w Unii to problemy szersze, nie tylko europejskie. Ludzie inaczej się zachowują, mamy Intrernet, fake news, deepfake… a UE jest w tym jednym z graczy. To jest wyzwanie naszych czasów. UE być może odnajdzie się w tej sytuacji lepiej niż państwa narodowe, bo jest hybrydą ponadpaństwową. Dokładnie tak wyglądała kiedyś Polska. Nigdy przed II WS nie była jednolita – były różne narody, różne języki, religie… i teraz takie kraje odnoszą sukces.

Państwa sukcesu to teraz państwa wieloetniczne – tak jak UE, ale nie potrafimy w UE znaleźć adekwatnej konstrukcji prawnej, która by to wszystko połączyła. Winna temu jest 1000 letnia historia Europy. Amerykanie mieli łatwiej, bo zaczęli na czystej ziemi, napisali historię swojego kraju od nowa. W UE nie ma na to szans.

W Polsce dochodzi jeszcze problem pierwszego pokolenia wychowanego w państwie niepodległym. To nowa narracja i nowe doświadczenie, tych, co nie pamiętają czym jest socjalizm. Ktoś wyrósł w przekonaniu, że zawsze była Polska, zawsze był swobodny przepływ wszystkiego, towary w sklepach… i nie jest obciążony historią. I tacy ludzie będą kształtowali nasz los.

Powrót >