• A A A

Track & Trace dla wyrobów tytoniowych. Dlaczego elektronizacja w Polsce to nadal problem?

06.05.2019

20 maja 2019 r. zacznie obowiązywać system śledzenia wyrobów tytoniowych (Track & Trace). Ma on na celu walkę z handlem nielegalnymi papierosami w całej UE. Bez rejestracji w specjalnym systemie żadna paczka nie może opuścić fabryki i hurtowni, co oznacza, że nie można jej dostarczyć do sklepu.

O konieczności budowy takiej bazy danych wiadomo od wiosny 2014 r.,kiedy to znowelizowano dyrektywę. Szczegóły techniczne systemu są znane od 15 grudnia 2017 r. – wtedy uchwalono rozporządzenie UE 2018/574. Polskie przepisy weszły w życie 5 kwietnia – na zarejestrowanie 100 tys. podmiotów zostałoby półtora miesiąca… gdyby nie fakt, że działający (w praktyce nieprzetestowany) system zostanie oddany użytkownikom 10 maja. Tym sposobem branża tytoniowa i handlowa otrzymała tylko 10 dni na działania, które są niezbędne dla możliwości handlu papierosami. Po raz kolejny okazało się, że elektronizacja procedur przerasta nasze państwo – od legislatorów, po podmioty odpowiedzialne za faktyczne wykonanie systemu.

Wydawać by się mogło, że opóźnienia to nowy sposób na walkę urzędników ze szkodliwością palenia. Niestety, jest to efekt nieprzygotowania państwa do elektronizacji gospodarki. O ile powstanie rejestru KRS, ksiąg wieczystych czy zawodów regulowanych można przesunąć w czasie bez większych negatywnych konsekwencji (tak, jak wielokrotne przesuwanie terminu wydawania dowodów osobistych z warstwą elektroniczną), to zatrzymanie handlu wyrobami, które przynoszą państwu ok. 25 mld zł rocznie przychodu (ok 8% budżetu) to nic innego jak lekkomyślność, na którą nas nie stać. Żeby porównać potencjalną skalę strat trzeba sobie uświadomić, że koszt wybudowania elektrowni atomowej o mocy 4,5 GW (a planujemy kilka) to 40 – 70 mld zł, a roczny budżet NFZ to 88 mld złotych.

Track & Trace, który miał być remedium na szarą strefę wyrobów tytoniowych (szacowaną nawet na 7 mld zł) paradoksalnie może się przyczynić do zwiększenia udziału nielegalnych papierosów na rynku. Palacze nie przestaną palić z dnia na dzień tylko dlatego, że w sklepie zabraknie ich ulubionej używki. Skierują swoje kroki na bazary i targowiska, gdzie bez większych problemów kupią albo produkty podrobione, albo oryginalne, ale bez polskich znaków akcyzy. Efektów będzie kilka, a każdy z nich niekorzystny dla gospodarki. Spadną bezpośrednie wpływy do budżetu (VAT, akcyza i CIT), drobny handel zarobi mniej (bo kupując papierosy bardzo często kupuje się coś „przy okazji”), wzmocnią się grupy przestępcze (z którymi T&T miał pomóc walczyć), a nawyki części palaczy – konsumentów się zmienią na korzyść nielegalnych wyrobów. Ucierpi również prestiż Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych odpowiedzialnej za tworzenie systemu informatycznego.

Powrót >