• A A A

BLOG KIG: Na zaufanie trzeba zapracować

14.05.2020

Od wielu lat trwa w Polsce dyskusja nad reformą systemu ubezpieczeń społecznych przedsiębiorców. Ścierają się tutaj różne koncepcje: jedni uważają, że obecne rozwiązania są dobre, inni chcą całkowitego zwolnienia przedsiębiorców z obowiązku odprowadzania składek ZUS, jeszcze inni proponują ich uzależnienie od przychodu, dochodu albo postulują połączenie składek z podatkami. Pomysłów jest wiele.  Dyskusja na ten temat byłaby znacznie łatwiejsza, gdyby system, a szczególnie jego operator, czyli ZUS, cieszył się większym zaufaniem. Czyli był stabilny, przewidywalny, sprawiedliwy i odnoszący się po partnersku do przedstawicieli biznesu.

Wielu przedsiębiorców, nie bez powodu, patrzy na ubezpieczenia od strony uciążliwych obowiązków i przypominających haracz składek, nie traktując ich, jako formy zabezpieczenia się na przyszłość.  Trudno jednak budować zaufanie, jeśli spojrzy się na to, co czasem wyczynia się w obszarze szeroko rozumianych ubezpieczeń społecznych dla przedsiębiorców. Czasem trudno jest nie zgodzić się z wyrażanym przez niektórych poglądem, że ani miliardy złotych rządowych dotacji, ani najnowocześniejsze systemy informatycznie nie zrewolucjonizują systemu, jeśli nie zmieni się urzędnicza mentalność.

Uwaga ta nie dotyczy oczywiście wszystkich urzędników – jakość pracy wielu urzędów i sposób podejścia do przedsiębiorców uległ w ostatnich latach znaczącej poprawie. Ale wciąż można spotkać się z postawami, które zakładają, że przedsiębiorca to wróg, a pójście mu na rękę nie przystoi porządnemu przedstawicielowi administracji. Oto mamy tarczę antykryzysową, w ramach, której zwolniono część przedsiębiorców z opłacania składek ZUS przez kilka miesięcy. Jednocześnie przepisy jasno mówią, że na czas zwolnienia przedsiębiorcy zachowują prawo do ubezpieczeń, tak jakby te składki wciąż opłacali. Przepisy przepisami, ale niektóre oddziały ZUS wiedzą lepiej. Jak informuje portal prawo.pl – w niektórych przypadkach ZUS odmawia w ostatnim czasie wypłaty zasiłku chorobowego i opiekuńczego przedsiębiorcom, którzy chcą skorzystać ze zwolnienia ze składek. Powód? Nie zapłacili oni składek za marzec. A warto przypomnieć, że nieopłacenie składki jest warunkiem skorzystania ze zwolnienia, czyli kto zapłaci, nie będzie mógł skorzystać z ulgi. Pikanterii całej sytuacji dodaje też fakt, że centrala ZUS przyznaje rację pokrzywdzonym przedsiębiorcom, ale zamiast załatwić sprawę „na własnym podwórku” każe pisać przedsiębiorcom odwołania. Można tylko zapytać, a nie dało się przygotować  odpowiedniej interpretacji na wypadek podobnych sytuacji, do której stosowałyby się wszystkie urzędy? O innym problemie poinformował „Dziennik Gazeta Prawna”. Dotyczy on zaświadczeń o niezaleganiu ze składkami ZUS, które są wymagane m.in. przy zamówieniach publicznych.  Cała „heca” polega na tym, że przedsiębiorcy, którzy korzystają z tarczy antykryzysowej nie płacą składek i do momentu zbadania sprawy przez ZUS i wydania odpowiedniego dokumentu, są traktowani tak, jakby mieli zaległości. W dodatku ZUS, zapewne z powodu natłoku zadań, wydłużył czas wydawania zaświadczeń o niezaleganiu do 30 dni. Jasne, mamy kryzys, ZUS ma pełne ręce roboty z obsługą dużej liczby wniosków w ramach pomocy antykryzysowej. W momencie pośpiesznego tworzenia programów pomocy antykryzysowej wiele sytuacji było nieprzewidzianych. Ale kryzys to najwłaściwsza okazja, żeby pokazać, że zasada „wątpliwości rozstrzyga się na korzyść przedsiębiorcy” nie jest kolejnym martwym przepisem.

 

G.S.

Powrót >