• A A A

Informacja wiążąca, ale nie na długo

14.09.2020

W ubiegłym roku, wraz wprowadzeniem nowej tzw. matrycy VAT wdrożono również mechanizm Wiążącej Informacji Stawkowej, w skrócie WIS. Dzięki temu przedsiębiorcy, którzy mają problem z określeniem przynależności towaru/usługi do danej grupy (według klasyfikacji CN lub PKWiU) w celu określenia stawki VAT mogą zwrócić się do urzędu o oficjalną informację. WIS to solidna tarcza dla podatników − chroni ich w razie problemów, ponieważ informacja jest wiążąca dla organu, który kontroluje przedsiębiorcę.

W momencie wprowadzenia WIS obowiązywały bezterminowo, (chociaż w przepisach zastrzeżono sytuacje, w których tracą ważność). Nie trwało to długo. Administracja podatkowa najwyraźniej wystraszyła się tego, że przez wiele lat będzie musiała honorować wydawane do tej pory WIS i chce to zmienić. W projektowanych zmianach przepisów podatkowych (tzw. SLIM VAT) pojawiła się propozycja, aby WIS były ważne tylko 3 lata. Dlaczego? Argumentacja resortu finansów jest rozbudowana i – jak można się domyślić – ważnym akcentem jest w niej dobro i wygoda podatników. Zmiana wynika z potrzeby ujednolicenia okresów obowiązywania podobnych dokumentów (np. Wiążącej Informacji Taryfowej) – to jeden z argumentów. Kolejny jest taki, że zmniejszy to ryzyko błędnego posługiwania się WIS, które wygasły. To nie wszystko. Ministerstwo obawia się, że rozwój technologiczny i pojawianie się nowych towarów i usług może powodować, że wiele WIS wkrótce stanie się nieaktualnych. Urzędnicy martwią się również tym, że wyszukiwanie przez przedsiębiorców zamieszczonych w Biuletynie Informacji Publicznej informacji stawkowych i ich analizowanie będzie wymagało od nich znacznego nakładu czasu i pracy. Czy to rzeczywiście wystarczające argumenty za ograniczeniem ważności WIS do 3 lat? Nie przekonały one m.in. rzecznika MŚP, który zaprotestował przeciwko zmianom uzasadniając, że czasowo wydawane WIS będą naruszać zasadę pewności prawa oraz  stanowić dodatkowe obciążenia administracyjne dla przedsiębiorców (konieczność „pilnowania” terminu ważności WIS i występowania o kolejną WIS w sytuacji wygaśnięcia dotychczasowej).

Trudno się dziwić rzecznikowi MŚP, ponieważ prezentowana jako korzyść dla przedsiębiorców zmiana wygląda na próbę uniknięcia bałaganu z zapewne szybko puchnącą bazą WIS i to kosztem przedsiębiorców. Miną trzy lata i kwestia, czy wydana przez urząd informacja jest aktualna czy nie przestanie być dla urzędów problemem. A przedsiębiorcy? Jeśli będą chcieli upewnić się czy WIS jest aktualna będą musieli po 3 latach na nowo składać wniosek (dla każdego towaru/usługi to koszt 40 złotych a często problem z określeniem kategorii dotyczy np. całej serii produktów albo usług kompleksowych). A przecież wystarczyłoby stworzenie prostej, przejrzystej i dobrze funkcjonującej bazy WIS gdzie przedsiębiorca znalazłby jednoznaczne informacje na temat jej statusu (aktualna, zmieniona, wygasła z powodu zmiany przepisów itd.). Rzetelne prowadzenie takiej bazy pozwoliłoby utrzymać aktualność informacji bez konieczności wprowadzania automatycznego ich wygasania po 3 latach. Baza WIS owszem, istnieje już dziś, ale jest toporna i ma niskie walory funkcjonalne (dużo lepiej prezentuje się po tym względem baza interpretacji podatkowych). Z niedawno opublikowanego na portalu gazetaprawna.pl wywiadu z dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej wynika, że ma być ulepszana (m.in. pod kątem aktualności i zgodności z przepisami), ale z pochwałami lepiej poczekać na wdrożenie. Warto też dodać, że w teorii z WIS mogą korzystać nie tylko wnioskodawcy, ale również inni przedsiębiorcy – pod warunkiem, że dotyczą towaru/usługi o identycznych właściwościach. Realia są takie, że dostępne publicznie wnioski WIS są tak okrojone, że często trudno się zorientować, czego tak naprawdę dotyczą i są bezużyteczne dla innych poza wnioskodawcami firm.

U podstaw wszystkich tych problemów leży skomplikowanie systemu określającego stawki VAT dla poszczególnych kategorii produktów i usług. Jednym z najczęściej przytaczanych przykładów chaosu były pączki, na które stawka VAT różniła się w zależności od tego, czy był to pączek zwykły, dietetyczny czy z przedłużoną trwałością. Niektóre z tych absurdów wyeliminowała nowa matryca VAT. W przebrnięciu przez gąszcz kodów CN, PKWiU i innych klasyfikacji pomóc miało też wprowadzenie WIS. Celem było m.in. usprawnienie procesu ubiegania się o informację na temat przyporządkowania produktów do właściwej kategorii objętej określoną stawką VAT – wcześniej takie informacje wydawał GUS. Jak wyglądają skutki tych reform? Odnośnie funkcjonowania WIS wciąż pojawia się wiele krytycznych głosów a dodatkowe majstrowanie przy tym instrumencie, np. poprzez opisywane tutaj zmiany w terminie ich obowiązywania może tylko pogłębić zamieszanie. Swoją drogą szkoda, że któreś ministerstwo nie pokusiło się jak do tej pory o stworzenie publicznej wyszukiwarki kodów CN i PKWiU do celów VAT (podobnie jak funkcjonuje wyszukiwarka kodów PKD na portalu biznes.Gov.pl). Być może pozwoliłoby to, ograniczyć liczbę składanych wniosków o wydanie informacji stawkowej.

Patrząc na losy WIS-ów, nowych matryc VAT, obiecywanych dalszych uproszczeń itd. należy też pamiętać, że jedynym skutecznym, choć mocno kontrowersyjnym, rozwiązaniem tych problemów byłoby ujednolicenie stawek VAT. Kilka lat temu poważnie rozważano plany likwidacji jednej ze stawek (8%) i obniżenie maksymalnej. W obecnej, kryzysowej sytuacji nie ma raczej szans nawet na dyskusję na ten temat, nie mówiąc o wprowadzeniu konkretnych rozwiązań. Ujednolicenie wiązałoby się z jednej strony z obniżeniem stawek dla wielu towarów i usług, ale z drugiej podwyższeniem dla tych, które obecnie objęte są niższym VAT-em. Jak zwykle wywołałoby to potężną awanturę, także z udziałem przedsiębiorców. Dopóki jednak ustalanie stawek VAT dla konkretnych produktów i usług oraz uznawanie, że dany produkt należy do tej czy innej, odpowiednio opodatkowanej kategorii będzie zależało od zmieniających się ciągle przepisów (czytaj: decyzji urzędnika), trudno liczyć na jakąś wielką rewolucję. Na razie pozostaje tylko uważne obserwowanie, czy „usprawnienia” wprowadzane przez administrację nie spowodują, że cały system stanie jeszcze bardziej uciążliwy dla biznesu.

 

Grzegorz Stańczak