• A A A

Świat bez gotówki (rzut oka z nieco innej strony)

27.08.2019

Tekst Pana Przemysława Ruchlickiego „Świat bez gotówki” jest arcyciekawy i ważny. Skoro jednak naszą polską tradycją jest: „Gdzie dwóch Polaków tam trzy zdania”, wypadałoby coś dodać …

Obrót gotówkowy jest bezdyskusyjnie drogi. Doskonale wiedzą o tym wszyscy profesjonalnie zajmujący się obrotem gospodarczym. Bezpieczne przechowywanie, bezpieczny transport, przeciwdziałanie wprowadzeniu do obrotu fałszywek – to wszystko komplikuje i podraża działania. Skoro, więc my, klienci, chcemy sprawniej, taniej i szybciej – gódźmy się na płatności elektroniczne. Przyklaśnie temu znaczna część administracji. Zwłaszcza ta część, która dbać ma o zmniejszanie w gospodarce udziału czarnej i szarej sfery. W sposób oczywisty spada chęć do działań nielegalnych czy ukrywania obrotu, gdy płatność przechodzi trybem nieanonimowym (można zawsze – nawet po latach – zajrzeć do rejestrów, sprawdzić, kto i komu zapłacił, a  przy odrobinie sprytu nawet dojść, za co konkretnie zapłacił).

Co zabawne, jeszcze tak niedawno bezgotówkowy obrót był uważany za zbyt drogi (wygórowane pozostawały prowizje od wykonanych transakcji) i handlowcy sporo głowili się, jak zniechęcić klientów do płacenia innego niż gotówką. Postęp, jaki dokonał się w ostatnich latach wywrócił jednak do góry nogami tę optykę.

Z drugiej jednak strony istnienie gotówki, czyli pieniądza w fizycznej postaci, daje nam zabezpieczenie na wiele okazji, ale również broni pewnych naszych wolności. Pieniądz niematerialny musi być użyty wraz ze skomplikowaną technologią i jednocześnie jakąś instytucją/podmiotem, który umożliwia czy realizuje transfer. Sama emisja pieniądza jest na bardzo wysokim poziomie zaufania publicznego. Przy wykluczeniu z obiegu gotówki, wykonywane transakcje zawsze musiałyby mieć „współudział” czy „kontrasygnatę” kogoś w stosunku, do kogo wymagania formułuje się znacznie niżej. Awaria techniczna, złośliwe działanie, bankructwo mogą nas wykluczyć z rynku odbierając nam możliwość płacenia, czy szeroko rozumianego dysponowania własnymi środkami.

Takie awaryjne zdarzenia mogą mieć rozmaity charakter i dolegliwość. Mogą dotyczyć pojedynczych osób – patrz zgubienie czy zepsucie tego czegoś, czym dokonuje się transakcji. Mogą jednak mieć też znacznie większą skalę – patrz choćby awarie systemów informatycznych podmiotu pośredniczącego, upadki/bankructwa takich podmiotów, awarie systemów teleinformacyjnych, działania sił przyrody niszczące łączność na dużych obszarach, czy choćby powszechna utrata reputacji przez komercyjne podmioty finansowe.

Wypada nadmienić, że Banki Centralne mają całe listy procedur awaryjnych przygotowanych na rozmaite kłopoty z pieniądzem. Jednym z ciekawszych zabezpieczeń jest posiadanie sporych zasobów gotówki (poza tą w zwykłym obiegu), którymi w razie, czego można przywrócić rynkowi zdolność do dokonywania obrotu gospodarczego, gdyby z nowoczesnych systemów płatności nie można było korzystać.

Ważnym w tekście „Świat bez gotówki” było poruszenie tematu możliwego wykluczenia części osób z rynku/życia gospodarczego, przy wyeliminowaniu gotówki z obiegu. Warto jednak na owe wykluczenie patrzeć nieco szerzej, niż tylko ze względu na niedostatek umiejętności, czy brak dostępu do nowoczesnych i jednocześnie tanich usług (bankowych/płatniczych). Część osób świadomie chce posługiwać się wyłącznie gotówką, tak dokonując transakcji, jak i robiąc oszczędności. Osoby te mogą mieć, bowiem obawy w zakresie poziomu zabezpieczenia (nawet irracjonalne, – ale to ich prawo), czy zbyt małe zaufanie do powierzenia swoich środków jakiejkolwiek instytucji. Część osób, (choć, na co dzień większość obrotu wykonuje nowoczesnymi formami płatności) chce utrzymania gotówki dla dokonywania niewielkiej ilości istotnych dla nich transakcji w formie anonimowej. I co warto podkreślić nie chodzi tu o nic nielegalnego, ale raczej o coś, co mogłoby przyczynić się do wzrostu ryzyka „utraty reputacji gdyby miało wydać się, że …”. Przykładowo można wskazać tu wziętego dietetyka, walczącego ze zgubnym spożyciem słodyczy, który co dzień rano biegnie do sklepu po dużą czekoladę, albo menagera podtrzymującego ze starannością swój wizerunek twardego nieczułego na nic gracza, który nie umie obojętnie przejść koło proszącego o wsparcie biedaka (tu drugie pytanie czy w świecie bez gotówki ów biedak będzie miał terminal do przyjmowania wsparcia?). Oczywiście wszyscy znamy wiele wielkich słów i zapewnień jak tyczące nas dane są super chronione, ale wszyscy też obserwujemy kolejne doniesienia medialne wskazujące jak wiele, nawet potężnych, instytucji nie poradziło sobie z ochroną danych swoich klientów czy użytkowników. Zawsze, więc z tyłu głowy pozostaje „a co jak się wyda …”.

Wypada, więc dość twardo postawić granicę między słusznym zachęcaniem do coraz powszechniejszego korzystania z bezgotówkowych form płatności, a ostatecznym wykluczeniem gotówki z obrotu. To drugie pachnie, bowiem dyskryminacją zakazaną w akcie wyższego rzędu niż zwykła ustawa…

 

Piotr Soroczyński

Powrót >